Tik, tak, tik … kiedy nastąpi peak?

Osobiście uważam, że dużo ważniejsze niż określenie konkretnej daty osiągnięcia szczytu produkcji ropy naftowej, czyli Peak Oil, jest zdanie sobie sprawy z istoty problemu. Dopiero, kiedy gruntownie zagłębimy się w problematykę będziemy mogli rozpatrywać odpowiednie rozwiązania, gdzie konkretna data będzie tylko pochodną założeń leżących u podstaw. Niemniej jednak bardzo dużo czasu poświęca się tej magicznej chwili, a szacunki, jakie można spotkać to w najbardziej optymistycznych prognozach 2030r. (CERA) po takie wedłóg, których szczyt produkcji dawno już został osiągnięty (np. Deffeyes podawał listopad 2005). Jak już z lektury “ABC Peak Oil” można było wywnioskować, osiągnięcie szczytu produkcji można stwierdzić dopiero po upływie kilku lat, kiedy trend spadkowy zaczyna być trudny do wytłumaczenia zwyczajnymi fluktuacjami rynku. Tak właśnie było w przypadku USA, kiedy w roku 1971 większość ekspertów branży naftowej nie brała pod uwagę, że już nigdy więcej poziom produkcji ropy nie osiągnie takiego poziomu. Z każdym kolejnym miesiącem optymiści tracili dobry humor, aż w momencie nadejścia zewnętrznie wywołanego kryzysu naftowego, musiano spojrzeć prawdzie w oczy. W przypadku globalnego peak oil warto jednak wiedzieć, czy mamy jeszcze ćwierć wieku jak twierdzą specjaliści z CERA, czy szczyt produkcji już nastąpił i obecnie przechodzi w fazę plateau.

Postaram się poniżej przedstawić pokrótce sposoby, które w mniejszym lub większym stopniu przybliżają nas do określenia tej “magicznej” daty. Podaję za Heinbergiem cztery metody oszacowania daty Peak Oil. Dwie z nich pozwalają jedynie uświadomić sobie, że problem istnieje i podać przedział czasowy z dokładnością do kilku lat może nawet dekady. Metody te są dużym uogólnieniem specyfiki wydobycia ropy i nie należy ich traktować jako wiążących, gdyż nie uwzględniają takich chociażby czynników jak wzrost rezerw. Najbardziej konkretną metodą, z bardzo solidnymi podstawami teoretycznymi i metodologią trudną do podważenia jest propozycja Chris’a Skrebowskiego, redaktora UK Petroleum Review.

Metoda I

Jak wynika z teoretycznego modelu przedstawionego przez Mariona King Hubbert’a peak oil przypada na moment, w którym z badanego złoża wydobyto połowę całej potencjalnej produkcji. Czyli połowę tej części istniejącej ropy (OIIP – Oil Initially In Place), którą jesteśmy w stanie wydobyć (URR czyli rezerwy). Rezerwy są wartością zmienną i zależą od wielu czynników, często niedoszacowania złoża, lub nowych, pobliskich odkryć księgowanych jako jedno i to samo złoże. Jedyny czynnik, który ma realne znaczenie to wartość określająca, jaką część OIIP jesteśmy w stanie wydobyć. Skuteczność ta waha się zazwyczaj pomiędzy 25-50%. Przy dzisiejszych technologiach wydobycie 55-60% ropy to górna granica. Jak widzimy już na starcie szacowanie całej istniejącej ropy jest obarczone dodatkowym czynnikiem, a mianowicie ilością jaką jesteśmy w stanie wydobyć. Nie dość trudności ze zmiennymi rezerwami istnieje jeszcze wiele innych problemów, takich jak niedoszacowanie złóż, lub wynik tajemniczych wzrostów rezerw w państwach OPEC, zwany „quota wars”. Limity eksportów były ustanawiane na podstawie istniejących rezerw, więc w tajemniczy sposób rezerwy te w krótkim czasie powiększyły się 2-3 krotnie.

Spójrzmy jednak na szacunki, jakich dokonywano na przestrzeni ostatnich dekad odnośnie światowej ilości EUR (estimated ultimately recoverable), czyli szacunkowych rezerw. Jak widać na poniższym zestawieniu wartość EUR oscyluje wokół wartości 2 bilionów baryłek konwencjonalnych płynnych złóż (czyli ropa + NGL), oraz 2,7 biliona baryłek licząc ze złożami niekonwencjonalnymi. Tutaj zagadnienie komplikuje się jeszcze bardziej ze względu na brak konsensusu, odnośnie tego jak traktować, złóża niekonwencjonalne, takie jak łupki bitumiczne czy piaski roponośne. Niektóre szacunki podają z tego też powodu wartości tak duże jak 5,5 – 7 bilionów baryłek (World Petroleum Assesment 2000, USGS), jednak szacunki te bazują na wyjątkowo optymistycznych założeniach, które już po kilku latach (opracowywano je na podstawie danych z 1996r.) widocznie rozbiegają się z rzeczywistością (szczególnie odnośnie przyszłych odkryć).

Jedno jest pewne. Do tej pory wydobyliśmy blisko 1,1 biliona baryłek. Jeśli wierzyć powyższym uśrednieniom możemy przyjąć, że peak oil już nastąpił lub niedługo nastąpi. Dokładność takiej “daty” zależy od dwóch czynników. Przede wszystkim dokładności oszacowania rezerw, gdzie podstawowa trudność leży w przewidzeniu (żeby nie powiedzieć odgadnięciu) rozwoju technologii wydobywczych, a co za tym idzie skuteczności samego procesu eksploatacji złóż. Drugi czynnik, który daje nam wyobrażenie jak skala czasowa ma się do wartości OIIP, to tempo obecnego wydobycia. W przeciągu nadchodzącej dekady, jeśli obecne tempo miałoby się utrzymać, ludzkość wydobędzie kolejne 400 miliardów baryłek ropy, co stanowiłoby 40% pozostałych konwencjonalnych rezerw wg powyższego zestawienia. Oczywistym jest, że to nie nastąpi i wydobycie tej ilości ropy, w wyniku spadku produkcji zajmie nam więcej czasu.

c.d.n.

3 komentarzy do tej pory

  1. boros on

    pewnie o tym wiesz, ale zawyzone rezerwy z czasu quota wars wiazaly sie z tym, ze pozycja danego panstwa w OPEC zalezala od posiadanych rezerw. Niektore panstwa nagle ‘znalazly’ wiec dodatkowe rezerwy. Podloze tych informacji bylo jednak czysto polityczne i ze wzgledu na ‘charakter’ tych panstw trudne zweryfikowania przez niezaleznych badaczy.

  2. ewolucja on

    “Limity eksportów były ustanawiane na podstawie istniejących rezerw…”
    Wlasnie o tym tajemniczym zjawisku pisalem wyzej. Najsmieszniejsze, ze dopiero pod koniec lat 90 Miedzynarodowa Agencja Energii przyznala, ze te dane moga zawierac bledy i przez ponad dekade wszyscy udawali, ze nic dziwnego w tym nie ma.

  3. boros on

    no tak – ten fragment rzeczywiscie wszystko tlumaczy. im wieksze wydobycie tym wiekszy przyplyw gotowki i znaczenie polityczne.


Zostaw odpowiedź