Archiwum z grudzień, 2006|Strona archiwum miesięcznego

ABC Peak Oil – ciąg dalszy

Jakie reperkusje wywoła światowy szczyt wydobycia ropy, czyli Peak Oil? Wątpliwe aby ktokolwiek był w stanie w pełni przewidzieć efekt takiego wydarzenia. Możemy jednak , a nawet powinniśmy, spróbować wyobrazić sobie jakie skutki może przynieść ograniczenie podaży ropy i paliw płynnych. Trzeba też pamiętać, że sam moment osiągnięcia globalnego peak oil nie będzie szczególnym wydarzeniem. O osiągnięciu szczytu dowiemy się z opóźnieniem, widząc je niejako we wstecznym lusterku, z perspektywy miesięcy może nawet lat. Ropa nadal będzie wydobywana i to w ogromnych ilościach, wiele będzie jeszcze niewykorzystanych rezerw, niemało nieodkrytych złóż. Ba! ropy będzie jeszcze co najmniej tyle ile ludzkość wydobyła przez ostatnie 150 lat. Gdzie w takim razie leży problem?

Problemem będzie kurczące się wydobycie przy jednoczesnym wzroście zapotrzebowania na ropę. Obecnie zużycie energii ze wszystkich źródeł, w tym ropy, rośnie w tempie wykładniczym. Liczba ludności w przeciągu XXw. wzrosła trzykrotnie a nowych mieszkańców Ziemi ciągle przybywa. Raptownie przyspieszające gospodarki Chin i Indii zwiększają dodatkowo dynamikę wzrostu. Utrzymanie wykładniczego wzrostu, bazującego na skończonych zasobach, w dłuższym czasie jest niemożliwe, jak również stoi w sprzeczności z zasadą zrównoważonego rozwoju. Problematyka poruszana już chociażby w “Limitach wzrostu”, niejednokrotnie krytykowana, do tej pory nie była w stanie w wystarczającym stopniu przebić się do świadomości polityków i ekonomistów. W pewnym momencie powstanie luka pomiędzy podażą i popytem, co przede wszystkim spowoduje wzrost ceny, ale także niedobór ropy w przypadku odbiorców słabszych ekonomicznie czy politycznie, zmuszonych do konkurowania na wolnym rynku o kurczące się zasoby. Historia uczy nas, że ludzie niechętnie solidaryzują się z innymi, jeśli oznacza to jednocześnie zgodę na ograniczenie własnego statusu i jakości życia. Najbogatsze państwa stać na droższą ropę, dla biednych gwałtowny wzrost cen jest to kwestia być, albo nie być. Ropa, która w normalnych warunkach napędzałaby maszyny rolnicze, albo agregaty prądotwórcze w krajach trzeciego świata, zasili baki samochodów w USA, Japonii, czy w Niemczech.

Problemem nie jest kończąca się ropa, ale zmniejszające się możliwości produkcyjne. Ropa nigdy się nie skończy, tak jak nie jesteśmy w stanie wydobyć 100% ropy z danego złoża. Skończyć się może, choć i to w bardzo odległej perspektywie, ropa której wydobycie będzie opłacalne. Nie chodzi tu jednak o sens ekonomiczny (na co wpływ mają zmieniające się ceny), ale opłacalność energetyczną. Jeśli podczas wydobycia musimy zużyć porównywalną ilość energii , do tej jaką z tej ropy uzyskamy, to jasnym staje się fakt, że cały proces traci sens.

Niestety nic nie wskazuje, aby istniało jakieś cudowne rozwiązanie, nieodkryte złoża, nowe technologie, które pozwoliłyby odmienić sytucję. Najlepiej ilustruje to przykład Stanów Zjednoczonych, gdzie pomimo ogromnych inwestycji, istotnych innowacji w dziedzinie technik wydobywczych jak i poszukiwawczych, mamy do czynienia z dwoma zjawiskami – spadającym nieubłaganie wydobyciem (począwszy od 1971r.) oraz spadającymi odkryciami nowych złóż (maksimum przypadało na lata 30-te).

US peak discovery and production

Na powyższym wykresie widzimy jak przebiegały oba te procesy, zielona, bardziej poszarpana linia przedstawia odkrycia złóż, czerwona linia to wydobycie. Trend w obu przypadkach jest jasno widoczny. Dodajmy do tego, że lata ‘80 i ‘90 były okresem ogromnych innowacji w przemyśle naftowym, między innymi dzięki komputeryzacji, nie miało to jednak wpływu na ogólny trend. Oczywiście w ostatecznym rozrachunku pole wyznaczone przez krzywe obu poniższych wykresów musi być jednakowe. Nie jesteśmy w stanie wydobyć więcej ropy niż znaleźliśmy.

ABC Peak Oil

W 1956r. Marion King Hubbert, już wtedy uznawany za wybitnego geologa, opublikował swoją pracę dotyczącą peak oil. Termin ten odnosi się do długoterminowego przebiegu wydobycia ropy naftowej, a konkretnie określał moment uzyskania maksymalnego tempa wydobycia. Dla każdego pola naftowego wykres określający tempo wydobycia wygląda jak tzw. krzywa dzwonowa, zwany też rozkładem normalnym.

Hubbert's Peak

Jak łatwo zauważyć szczyt wydobycia przypada na moment, w którym wydobyliśmy mniej więcej połowę ropy z danego złoża. Tak samo jak możemy określić peak dla pojedynczego pola, tak samo możemy go wyznaczyć dla danego kraju, jak i w skali globalnego wydobycia. Hubbert na podstawie danych dotyczących istniejących rezerw oraz tempa wydobycia przewidywał szczyt produkcji w USA na lata 1965-70, dla całego świata na rok 2000. Jak wiemy peak oil miał miejsce w USA w roku 1971. Szczyt światowy z pewnością nie nastąpił w roku 2000, niektórzy spierają się czy obecnie nie doświadczamy tego zjawiska. Po ‘71 Amerykanie stopniowo zaczęli zwiększać import ropy, aby nadążyć za rosnącym popytem. Jak wrażliwa stała się gospodarka USA na podaż ropy z importu przekonano się już dwa lata później w czasie tzw. Kryzysu Naftowego w 1973r, kiedy to państwa arabskie ograniczyły eksport tego surowca do państw wspierających Izrael w wojnie Jom Kippur. Warto mieć na uwadze tamte wydarzenia, kiedy rozpatrujemy amerykańską politykę zagraniczną w ciągu ostatnich 30 lat. W przypadku poszczególnych państw można zmniejszające się wydobycie kompensować zwiększonym importem, podstawowy problem światowego Peak Oil polega na tym, że nie jesteśmy w stanie w żaden sposób nadrobić rosnącej luki pomiędzy popytem a podażą. Oczywiście teoria Hubberta jest tylko modelem teoretycznym i rzeczywiste wydobycie podlega fluktuacjom. Upadek Związku Radzieckiego spowodował chwilowe ograniczenie wydobycia i w przypadku Rosji z pewnością będziemy mieli do czynienia z kolejnym, drugim szczytem w najbliższej dekadzie. Jak pokazują jednak dane dotyczące poszczególnych państw charakterystyczny układ “dzwonu” pojawia się praktycznie w każdym przypadku. Poniżej widzimy jak przebiegało wydobycie ropy w Stanach Zjednoczonych z rozbiciem na poszczególne “źródła”. Tak samo jak wydobycie konwencjonalnej ropy miało swój szczyt, tak i złoża w rejonach arktycznych Alaski, a dwie dekady później także z odwiertów głębinowych, osiągnęło swoje maksimum. Oba te szczyty okazały się nieznacznie tylko osłabiać efekt spadku wydobycia i w dłuższej perspektywie nie zmieniły sytuacji.

US peak oil

Spójrzmy jeszcze na dane amerykańskiego Department of Energy. Wykres przedstawia rozbite na poszczególne państwa wydobycie światowe (wykres nie uwzględnia państw OPEC i Rosji). Przy nazwach państw podano rok, w którym osiągnięto szczyt wydobycia. Jak nietrudno zauważyć w przebiegu wydobycia poszczególnych państw możemy odszukać charakterystyczny kształt teoretycznej krzywej. Podobnie całość wykresu układa się w kształt dzwonu.

World Oil production