Archiwum z październik, 2006|Strona archiwum miesięcznego
Tytułem wstępu
Ewolucja czy rewolucja? Jedno z dwojga czeka nas w nadchodzących dekadach. Zmiany będą musiały nastąpić, prawa fizyki są nieubłagane. Pytanie, na które dziś nikt nie jest w stanie odpowiedzieć brzmi czy będziemy potrafili świadomie pokierować tymi procesami, tak aby zmiany były ewolucyjne i nie zniszczyły tych zdobyczy ludzkości, które możemy i powinniśmy zachować.
Jakie informacje znajdą się na tym blogu? Przede wszystkim ze względu na niewielką odległość w czasie pisać będę o zjawisku znanym jako Peak Oil. Terminem tym określany jest światowy szczyt wydobycia ropy naftowej, co oznacza, że przy rosnącym zapotrzebowaniu na ten surowiec powstaną ogromne napięcia w światowej gospodarce. Popyt znacznie przekroczy podaż. Dostępność ropy stanie się palącym problemem jeszcze przed końcem tej dekady, jednak kolejne surowce także będą zbliżały się do szczytu możliwości wydobywczych. Następne w kolejce są gaz, uran, węgiel, oraz wiele innych surowców i minerałów.
Są jednak dwie kwestie fundamentalne, które już dziś dotykają boleśnie miliony ludzi – kurczące się zasoby wody pitnej i wyjaławianie gruntów. Przeciwdziałania w tym względzie również wymagają energii. Fakty te są znane, co najmniej od lat 70-tych XX wieku, kiedy grupa naukowców w ramach tzw. Klubu Rzymskiego wydała książkę „Limits to growth”, opisującą wydawałoby się rzecz oczywistą – nie można utrzymać w nieskończoność wykładniczego wzrostu bazując na nieodnawialnych a przez to skończonych źródłach energii i surowcach. Od jej wydania ludzkość, a w szczególności decydenci i politycy marnują każdy kolejny dzień, nie podejmując jakichkolwiek działań w celu zmiany tej nielogicznej polityki. Minęły 34 lata od wydania raportu Klubu Rzymskiego i nadal praca ta najczęściej zbywana jest lekceważeniem. Zupełnie jak mieszkańcy Wysp Wielkanocnych wycinający ostatnie drzewa, zdajemy się poświęcać olbrzymie pokłady ludzkiej energii oraz potencjału intelektualnego na „stawianie posągów”. Praktycznie każda praca naukowa dotycząca tych zagadnień, od Teorii Olduvai, skończywszy na pracach Forrsestera kończy się podobnym wnioskiem – Ludzkość do końca wieku czeka największy szok w historii.
Jednym z filarów ludzkiej egzystencji na tej planecie, który systematycznie na własną zgubę osłabiamy, jest ekosystem, w którym żyjemy. Na temat ochrony środowiska napisano już wiele i każdy o problemach ekologii słyszał. Nie sposób jednak pisać o paliwach kopalnych, bez poruszania takich tematów jak globalne ocieplenie.
Wszystkie te tematy są żywo dyskutowane na całym świecie, lecz niewiele w tej sprawie podejmuje się działań. Postaram się wyjaśnić, czemu pewne rozwiązania, mające być „lekiem na całe zło” jak Hydrogen Economy, albo biopaliwa, nie mają z czysto fizycznego punktu widzenia szans zastąpić paliw kopalnych. Im szybciej uświadomimy sobie, że nie istnieje cudowny lek, tym szybciej będziemy w stanie zmienić elementarne przyczyny kryzysu, a nie leczyć jedynie objawy.
Zdaję sobie sprawę, że ten blog jest porywaniem się z motyką na słońce. Niestety niewiele osób na świecie, w porównaniu do wagi tematu, a w Polsce praktycznie nikt nie podejmuje tych kwestii. Najważniejszą rzeczą, jaką chcę zrobić, to podzielić się zebranymi informacjami. Im więcej z nas będzie zdawało sobie sprawę z pewnych zagrożeń tym większa szansa na podjęcie tych kwestii przez polityków. Od nas zależy czy czeka nas ewolucja czy rewolucja.
Komentarze (2)